A siebie samego jak bliźniego swego

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Wczoraj zauważyłam u siebie coś niepokojącego. Miałam właśnie wchodzić pod prysznic. W drodze do kabiny rzuciłam ostatnie przelotnie spojrzenie na kobietę w lustrze. I powiedziałam jej chłodno:

- Ależ jesteś okropna. 

Stanęłam jak wryta. Dokładnie w tej sekundzie dotarło do mnie, że praktycznie za każdym razem jak patrzę w lustro, jak myślę o sobie, powtarzam sobie to zdanie. Dotarło do mnie ile takich miłych słów dziennie od siebie słyszę. I że jest to już dla mnie tak normalne, że przestałam na to zwracać uwagę. Tym razem przedarło się to do mojej świadomości, bo nie miałam żadnego powodu, żeby tak siebie skrytykować, a i tak to powiedziałam. I zaczęłam się zastanawiać.

O czym myślę, kiedy myślę o sobie? O swoich błędach. O sytuacjach kiedy byłam niecierpliwa, złośliwa, wybuchowa, porywcza, niesprawiedliwa. Spekuluję jak postrzegają mnie inni. Mąż, rodzice, teściowie, córeczka, szwagier, przyjaciele… I wydaje mi się, że każdy patrzy na mnie tak jak ja. Że mają mnie za wredną, ohydną babę, którą niestety trzeba znosić, skoro już się przypałętała. Przeraziłam się, że może oni jeszcze mnie taką nie widzą, ale zaczną jeśli i ja nie zacznę patrzeć lepiej na siebie. Zastanowiłam się na ile nasza samoocena ma wpływ na to jak nas postrzegają inni i na to jak się zachowujemy.

No bo jeżeli cały czas powtarzam sobie, że jestem beznadziejna, okropna, niesprawiedliwa i niecierpliwa, to zamiast nad sobą pracować zaczynam przyjmować taki stan rzeczy za normalny. I przestaję się starać. Zamiast tego serwuję sobie ciągłe wyrzuty sumienia i kary w postaci obrażania siebie, co owocuje coraz gorszą samooceną. Błędne koło się domyka.

Nie mówię, że powinnam wychwalać siebie pod niebiosa, ale jak się tak dobrze zastanowić i popatrzeć na siebie z dystansu, to chyba nie jestem aż taka zła jak mi się wydaje. Nie jestem tak dobra jak chciałabym być, ale bez przesady, nie zasługuję chyba na to, żeby siebie regularnie policzkować i sobie dokopywać. Jakbym zareagowała gdyby to ktoś inny się tak w stosunku do mnie zachowywał? A gdybym to ja była taka dla kogoś innego? Czy więc uważam siebie za stworzenie niższego rzędu niż reszta ludzi, skoro tak pozwalam się poniżać? Czy jestem jakąś sadystką skoro trzymam siebie w psychicznym piekle ciągłej dyskryminacji?

Przyszły też refleksje natury religijnej. Pamiętam, że najważniejsze przykazanie Boga, przykazanie miłości, mówiło dokładnie: Będziesz kochał Pana Boga swego z całego serca swego, z całej duszy swojej i ze wszystkich sił swoich. A bliźniego swego jak siebie samego. No właśnie. A bliźniego swego jak siebie samego. 

Poświęćcie ze mną chwilę na rozebranie tego na części. Bóg jest nieskończenie dobry, tak? Zostawia nam to przykazanie jak najważniejsze, tak? Czy Bóg chce więc, żebyśmy siebie nienawidzili i czy uszczęśliwi go jeśli będziemy w stosunku do siebie super-krytyczni? Czy to będzie pokora, czy brak miłości?  Nie sądzicie, że druga część zdania zostawia delikatną wskazówkę, że mamy siebie samych kochać i być dla siebie dobrzy? Co mówicie? Że to trąci ekstremalnym egoizmem? Przecież wyraźnie jest powiedziane, że póki bliźnich traktujemy tak samo dobrze jak siebie, to wszystko jest cud miód malina. Wygląda więc na to, że będąc okrutna dla siebie, nie wypełniam najważniejszego przykazania, które zostawił mi mój Bóg tak? I tak Cukrowa Mysz kruszy żelazną logikę ascezy jako formy służby Bogu :D  Hahaha! Ale wróćmy jeszcze na chwilę do powagi ;)

Teraz odwróćmy trochę te słowa i zadajmy pytanie: jak ja mogę dać swoim bliźnim, swoim najbliższym nawet coś dobrego, skoro sama sobie tego nie potrafię dać? Skoro mam traktować bliźnich tak jak siebie, to broń ich ode mnie Panie Boże! Dlatego może najpierw powinnam zacząć traktować siebie tak ich. A wtedy wszystkim nam będzie lepiej.

5 comments on “A siebie samego jak bliźniego swego
  1. Zawsze powtarzam, że zdrowe relacje z ludźmi może stworzyć wyłącznie człowiek, który akceptuje siebie. Że zdrowy związek może stworzyć tylko człowiek, który jest zdolny być sam (czyli też lubi siebie). W innym przypadku to nie wychodzi, bo zaczynamy załatwiać przy pomocy innych swoje problemy i braki, a to się źle kończy. Więc miłość własna nie jest egoizmem – jest początkiem zdrowej, głębokiej i prawdziwej miłości do innych. Pozdrawiam.

    • Ostatnie zdanie to po prostu kwintesencja wszystkiego co można powiedzieć na ten temat. „Miłość własne nie jest egoizmem – jest początkiem zdrowej, głębokiej i prawdziwej miłości do innych”. Nic dodać, nic ująć. Chylę czoła.

  2. Wow, ciekawy temat :D Aż sama zaczęłam się nad tym zastanawiać. Myślę, że dwa ostatnie zdania są kluczowe w tym temacie ;] Chociaż ja też jestem krytyczna i wymagająca w stosunku do siebie samej. I faktycznie trochę przekłada się to na innych.. Ale mi dałaś teraz do myślenia.. ;]

  3. Też się właśnie zastanawiam, gdzie jest granica bycia dobrym dla siebie i innych a gdzie się zaczyna po prostu samouwielbienie i egoizm. Z jednej strony dobra mama do szczęśliwa mama, a z drugiej największa miłość to ta która jest w stanie oddać wszystko nie oczekując niczego w zamian. :)

  4. Dobre spostrzeżenie :-) Wydaje mi się, że poza Tobą nikt jakoś tego nie zauważyl. Tzn mam na myśli połaczenie samoakceptacji, o której nam trąbią psycholodzy, z przykazaniem. Jakie to wspolgrające z sobą! Przyznam, że od dawna mam przekonsnie, że Bóg nie chce nas widzieć umartwiających się. Natomiast nie zauważyłam tego w przykazaniach. Swoje przekonanie czerpalam z tego, że Bóg nas kocha a skoro tak, to nie może chceć dla nas cierpienia, żadnego krzyża na ramionach, bo nie po to wyslal swego syna i Jemu nałożyl na barki krzyż – za nas (!) – aby nam go ciągle także wrzucać. Rzucilaś dodatkowe światło na moje poglądy.
    Dodatkowo, uważam, że to co nas zlego spotyka to nauka. To oznakantylko tego, że nie odrobiliśmy jskiejś lekcji w życiu.
    Pierwszą na pewno powinna być samoakceptacja. Ty w ogóle nie powinnas mieć tskich myśli. Z tego co czytam jesteś osobą, ktorą każdy chcialby mieć obok. :-)

Odpowiedz na „~Pani S.Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×