Obiektywnym okiem – podsumowanie roku

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Koniec roku to dobry czas nie tylko na postanowienia, ale i na podsumowania. Wokół siebie, nie tylko w blogosferze, widzę wielu ludzi, którzy podsumowują rok 2014. Dobry, niedobry, spokojny, były zawirowania, finansowo zabójczy, udało się wyjść na plus. 

Ponieważ moje dziecię mimo 15-stu miesięcy na karku nie przesypia nocy, a ponadto oczekuje mojego towarzystwa w sypialni przez mniej więcej dwie godziny nad ranem, mam dość sporo czasu na różne przemyślenia natury tak praktycznej jak i filozoficznej. Często napadają mnie też gorzkie myśli dotyczące niemożności przeniesienia Ewy w objęcia Morfeusza i mojej w tym roli. Tak było i tym razem.

- Na co mi przyszło? – pomyślałam zjadliwie – Leżę na podłodze koło łóżeczka własnego dziecka jak pies. Podłoga twarda, okrycia brak, pod głową ta śliczna, ale koszmarnie niewygodna poduszka z kanapy… Co za psie życie.

Po czym zrozumiałam bardzo nie mam racji. Przyjrzałam się swojej sytuacji raz jeszcze i okazało się, że leżę na podłodze i przez pręty łóżeczka trzymam za rękę moje zdrowe, śliczne, pogodne, kochane dziecko. Za drzwiami śpi mój mąż, który nie pije, nie pali, (nie ma robali – aż się prosiło, żeby to dodać), nie zdradza mnie, nie ćpa, nie przepuszcza naszych pieniędzy na hazard, nie pomiata mną i kocha nas obie nad życie. Za drugimi drzwiami śpią moi rodzice, zdrowi, silni, wyrozumiali, niewtrącający się, pomocni i zawsze życzliwi. Podłoga jest twarda, ale jest też w zestawie z dachem nad głową i ścianami. Nie mam aktualnie czym się przykryć, ale jest na tyle ciepło, że leżę w cienkiej koszuli nocnej i nie trzęsę się bynajmniej z zimna. Starcza nam od wypłaty do wypłaty. Umiemy czytać i pisać. W lodówce pełno jedzenia, a woda do picia zawsze pod ręką, kiedy tylko zechcemy. Możemy sobie pozwolić na dość beztroski, żeby spędzać wolny czas na czytaniu, oglądaniu filmów, trwonieniu go w internecie, czy wreszcie robieniu czegoś razem. 

Mam tak wiele, choć na co dzień nie zwracam na to uwagi, przyjmuję to jako rzeczy normalne. Jestem w o niebo lepszej sytuacji niż tylu ludzi na świecie. Czy więc ma dla mnie sens robienie bilansu zysków i strat, kiedy mam wrażenie, że całe moje życie, że cała moja sytuacja to jeden wielki zysk? 

Jest milion drobiazgów, które wyprowadzały mnie wczoraj z równowagi i będą mnie wyprowadzać z równowagi jutro. Ale ten moment absolutnej świadomości jak bardzo luksusowe jest moje życie, choćby zwykle wydawało mi się, że nie, jest bezcenny. Nawet jeśli jutro znów będę biadolić, że nie ma do jedzenia nic na co bym miała ochotę patrząc w pełną lodówkę, albo, że nie stać nas na wakacje w Grecji, choć marzę o tym by tam pojechać, to gdzieś z tyłu głowy będzie siedziało mi to podsumowanie – nie tylko roku 2014, ale ostatnich dwudziestu sześciu lat. 

7 comments on “Obiektywnym okiem – podsumowanie roku
  1. Pięknie to wszystko napisałaś. Tak wielu z Nas zapomina o tym co ma. Nie zdaje sobie sprawy z tego jak ogromne ma szczęście mając przy sobie dobrych ludzi, kochających i do tego wszystkiego dach nad głową, a i w brzuchu też nie burczy…
    Ja odkąd mam mojego męża i córcię, to doceniam każdy dzień. Kładąc się spać, uśmiecham się sama do siebie. Obok mnie leży kochający mąż i Nasz największy skarb- Hania. Codziennie rano mam pobudkę, czasem już o 7:00, a czasem dopiero o 10:00, ale każda pobudka jest miła. Buziak od Hani. Za nic w świecie nie chciałabym zamienić swojego życia na inne. Kiedy spotkam znajomych za czasów średniej, czy z Uczelni, którzy nie mają nawet partnera, to myślę sobie, jak samotne muszą wieść życie…

  2. Bardzo, bardzo lubię takie podejście do życia. Też czasem narzekam, ale zbyt duża dawka doprowadza mnie do szału, o czym moi znajomi doskonale wiedzą i gryzą się w język, a jak zapominają, to robię znaczącą minę. :D Pozdrawiam.

  3. Świetne podsumowanie. Myślę, że większość tych biadulących (w tym nieraz ja) ludzi mogło by podsumować swój rok, swoje życie tak z zyskiem jak zrobiłaś to Ty :) Gratuluję !

  4. Przypomniałam sobie swoje siedzenia pomiędzy łóżeczkami. Trzymalam za rączki dwojkę szkrabów jednocześnie czasami i bylo momentami niewygodnie ale w głowie mialam to samo. :-) I wciąż są to mile obrazki z przeszłosci.

Odpowiedz na „IlonaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×