Prawo do intymności dziecka

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Zauważcie, że tekst nie został zatytułowany „prawo dziecka do intymności”, ale pozwoliłam sobie przestawić szyk wyrazów w zdaniu, przez co uzyskujemy trochę inny wydźwięk. Bo w pierwszej kolejności chciałabym zadać pytanie: kto posiada prawo do intymności dziecka? Rodzice? Wszyscy, którzy z tym dzieckiem mają styczność? Czy też ono samo? Nie mówię tu o tak chorej dewiacji jaką jest pedofilia, bo wszyscy, (normalni), wiedzą, że to niedopuszczalne i złe. Mam na myśli sytuacje kiedy granica zdaje się delikatnie zacierać, a wręcz staje się płynna. Na przykład publiczne przewijanie.

Czytałam dzisiaj felieton, w którym wspomniano o kobiecie, która przewinęła roczną dziewczynkę na kanapie przy stoliku w restauracji. Rozgorzała dyskusja czy powinna to była zrobić czy też nie, (w toalecie nie było przewijaka). Bo to niesmaczne, bo kupa śmierdzi, bo przecież tam się je, bo niehigieniczne, bo inni byli zmuszeni do oglądania stolca jej dziecka. Zostawmy te wszystkie, niewątpliwie istotne aspekty, odłóżmy je na chwilę na bok. Mnie bowiem zastanowiła inna kwestia, której nikt nie poruszył pod tym tematem: że każdy miał piękny widok nie tylko na twardy dowód, że dziecko niezmordowanie trawi wszystko co poddaje obróbce szczękowej, ale też siłą rzeczy na najbardziej intymne części ciała dziewczynki.

Pierwsze co mi się nasunęło to myśl, że nigdy nie wiesz kto siedzi obok. Nigdy nie wiesz komu podsuwasz takie widoki własnego dziecka. Nie wiesz jak na niego podziałają. A nawet jeśli jest normalny i nie podziałają w ogóle, to czy aby na pewno mamy prawo odsłaniać to co za parę lat każemy wstydliwie zakrywać? Dziecko to dziecko, wydaje nam się do pewnego wieku bezpłciowe, ale takie nie jest. Nie epatuje swoją płciowością, nie ma jeszcze w sobie erotyzmu towarzyszącemu później widokowi nagiego ciała, ale mimo wszystko posiada płeć i narządy płciowe. Nie zdejmujemy małemu chłopcu publicznie majtek, żeby powiedzieć: „popatrzcie jakiego ma uroczego pisiorka”, czy więc pokazywanie dokładnie tego samego „pisiorka” przy okazji ogarniania potrzeb fizjologicznych malca jest już w porządku? Zmiana pieluchy jest czymś naturalnym i koniecznym w pewnym wieku dziecka. Tak samo naturalne i konieczne jest załatwianie się w łazience przez dorosłych. Po co nam więc drzwi w toaletach? Bo nie chcemy dzielić się z obcymi tymi widokami, które są przeznaczone dla bardzo wąskiego grona osób. Dziecko jeszcze tego nie rozumie. Jeszcze samo nie wie co to płeć i z czym to się wiąże. Jeszcze nie ma potrzeby intymności. Ale to nie znaczy, że nie ma do niej prawa. 

Naszym obowiązkiem jako rodziców jest o to prawo zadbać. W naszej gestii leży też wyznaczanie granic. U każdego są w trochę innym miejscu. Osobiście mogę pokazać zdjęcia kąpiącej się córeczki jednej, drugiej, trzeciej babci, ale nie wstawię ich na facebooka. I na pewno nie przewinę jej na oczach całej sali w restauracji. Wiadomo, że są sytuacje, których się nie przeskoczy, (te zdjęcia w końcu też ktoś wywołuje, tak?), ale są i takie, które wymagają po prostu trochę wysiłku, żeby zachować w ukryciu to co powinno być schowane.

W Konwencji o prawach dziecka jest zapisane, że dziecko ma prawo do wolności, godności, szacunku i nietykalności osobistej. Nie znalazłam informacji, że ma prawo do intymności. Jasne, że do pewnego wieku, (dość odległego jak patrzę na to z perspektywy czternastu miesięcy które już / dopiero mamy za sobą), maluch nie ma innego wyjścia jak dzielić tę intymność z rodzicami i czasem jeszcze kilkoma osobami, bo potrzebuje całodobowej obsługi. Ale kilka osób z rodziny to nie cały świat, nie całe miasto i nie cała sala restauracyjna. Nie wpadajmy w paranoję, ale i nie podsuwajmy sromu naszej córki każdej napotkanej osobie przed oczy, „bo to tylko dziecko”. Umiar. Rozsądek.

8 comments on “Prawo do intymności dziecka
  1. Podjęłaś temat „na czasie”. Zgadzam się z Tobą w 100 %. To my, rodzice, powinniśmy dbać o intymność Naszego dziecka. Ja nie wyobrażam sobie przewijać Hani na oczach obcych ludzi, to tak, jakbym obnażyła siebie… Tak samo zdjęcia na facebook’u, rodzice wstawiają fotki gołych bobasów… a czy Oni swoje nagie zdjęcia wstawiają? Tak samo na plaży… rodzice puszczają golusie dzieciaczki, biegają sobie bez majteczek- przecież jesteśmy na plaży, jest gorąco… a czy Ty matko leżysz bez majtek??? A czy ty matko znasz wszystkich tych ludzi na plaży? Skąd możesz wiedzieć, czy w pobliżu nie czai się jakiś pedofil, który niby robi znajomym zdjęcie, a tak naprawdę cyka fotkę Twojemu dziecku? Rodzice (niektórzy) nie przemyślą czasem swojego postępowania i odbija się to później na innych rodzicach i dzieciach…

    • Prawdę mówiąc to jak widzę gołe dzieciaki na plaży to sama się czuję skrępowana. Leci mały chłopczyk i skacze mu to malutkie co nieco, a ja chcąc nie chcąc to odnotowuję i nie podoba mi się to :/ To jest taki problem, żeby założyć dziecku majty? Przecież to nawet bardziej higieniczne.

  2. Bardzo mądry wpis i ciekawy punkt widzenia, z którym niestety nie będę polemizować (choć bardzo lubię sobie podyskutować), bo się z nim zgadzam w 100%. :) Pozdrawiam.

  3. A wiesz, sporo ostatnio myślałam o tym co napisałaś u mnie w komentarzu i tu w tekście. A to dlatego, że byłam z Panną M na basenie. W przebieralnie jest przewijak, tuż obok drzwi prowadzących w strone basenu. Zazwyczaj jak jedziemy na basen jest niewiele ludzi w przebieralni i nikt nie widzi jak przebieram Pannę M – rozbieram, ściągam pieluchę, zakładam majteczki do pływania. Ale byliśmy w sylwestra i ludzi było naprawdę sporo. Kręcili się – jedni wracali z basenu, inni dopiero na niego zmierzali. No a ja na przewijaku miałam rozebrane dziecko. I tak się zastanawiałam nad tą intymnością. Poczekać aż wszyscy wyjdą? Nierealne, bo jedni wchodzili, drudzy wychodzili, ktoś się plątał non stop. Starałam się ją przebrać w mairę szybko i dyskretnie, bo w sumie zasłaniałam przewijak samą sobą, ale jakby ktoś z boku obserwował to zobaczyłby małego, rozwierzganego golasa. No i tak sobie właśnie myślałam o tym co napisałaś i co w zasadzie w takiej sytuacji zrobić…

    • Tak jak pisałam, są sytuacje kiedy nic nie zrobisz. Jak dziecko będzie większe będzie je można wziąć do kabiny i tam przebrać, póki co trzeba korzystać z przewijaka. Ale sama powiedziałaś, że starałaś się to zrobić szybko i zasłaniałaś przewijak sobą. Nie chodzi o to, żeby zawsze super-szczelnie wszystko zasłonić, bo często się tak nie da. Chodzi o to, żeby tej dziecięcej nagości nie wystawiać w pełnej krasie na widok publiczny tam gdzie nie ma takiej konieczności. Zrobiłaś co mogłaś, żeby chronić intymność Panny M. i o to właśnie chodzi. :)

Odpowiedz na „~Mira FaberAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×